W poprzednim poście podsumowałem rok rządu Tuska. Wspomniałem, że system emerytalny to “wielki, przerośnięty słoń na glinianych nogach, nic tylko patrzeć jak się wszystko posypie”. Ile w tym prawdy? Bardzo dużo.
System nie jest odporny na kryzysy w żaden sposób ponieważ czerpie kasę bezpośrednio z tego co w danej chwili płacimy. Gdyby tak wszyscy nagle przestali płacić, jak długo utrzymałby się ten system? Niedługo. Ile państwo może dokładać i z czego?
Obecne protesty o emerytury pomostowe. Uważam, że ta grupa społeczna co miała do tej pory uprawnienia jest o wiele za duża. Rozumiem górników, ale tylko tych co pracują pod ziemią. Rozumiem hutników, maszynistów. A pozostali? Czy nauczyciel ma trudniejszą pracę niż pielęgniarka czy ktoś pracujący w opiece społecznej? Czy pani siedząca w kasie na kolei to ma stresującą bardziej pracę niż pani ze sklepu?
Pomimo tego że niby byliśmy krajem socjalistycznym to nigdy nasze prawa nie były ubrane w barwy socjalistyczne. Zawsze byli równi i równiejsi. I tak jest nadal. Uważałem, uważam i nie zmienię zdania co do tego (chyba że ktoś potrafi mnie przekonać, w co wątpię) że należałoby połączyć ZUS i KRUS, stworzyć jeden system dla wszystkich o jasnych przepisach i co najważniejsze, zarządzanych przez odpowiednie osoby znające się na inwestycjach.


Zostaw komentarz